Kimi Antonelli został najmłodszym mistrzem świata w historii Formuły 1, przypieczętowując w wieku 20 lat tytuł w sezonie 2026 w barwach Mercedesa. Włoch przyjechał na Grand Prix Meksyku, potrzebując zaledwie dwóch punktów, by sięgnąć po koronę, bez względu na wyniki swoich głównych rywali, Lewisa Hamiltona i George'a Russella, a trzecie miejsce przesądziło sprawę. Lando Norris, mistrz świata z 2025 roku z McLarena, od którego tytuł przejmuje teraz Antonelli, szybko stanął w obronie swojego następcy przed krytykami. - Wykonał szalenie dobrą robotę - powiedział Norris. - Mam wrażenie, że ludzie jakoś nie doceniają tego, co osiągnął w tym roku. Brytyjczyk zwrócił uwagę, że Antonelli pokonał partnera z zespołu, Russella, który jest w tym sporcie cztery–pięć razy dłużej, a przy okazji nawiązał walkę z Hamiltonem. Równie stanowczo odniósł się do opinii, że Włoch nie miał poważnej konkurencji. - Mówią: „Och, nie miał wielkiej konkurencji” i tak dalej, ale to dlatego, że po prostu ją rozjechał - przekonywał Norris.

Niezagrożony mistrz
SponsorowaneNorris był pełen podziwu dla triumfu Włocha. - Myślę, że sprawił, że ten sezon wyglądał na łatwy, o ile w dzisiejszych czasach cokolwiek może tak wyglądać - powiedział. - Uważam, że wykonał niesamowitą pracę. Naprawdę niesamowitą, niesamowitą. W rozmowie ze Sky Sports F1 kierowca McLarena poszedł jeszcze dalej. - Zasłużył na to. Spisywał się w tym roku fenomenalnie, a to i tak niedopowiedzenie. Gratulacje dla niego. Zwłaszcza w jego wieku. Dwadzieścia lat to niesamowite osiągnięcie. Norris zachęcił też 20-latka, by cieszył się chwilą. - Bardzo, bardzo się z jego powodu cieszę, to przemiły facet. Zasłużył na to w ogromnym stopniu i mam nadzieję, że mimo młodego wieku porządnie to uczci! Tytuł Antonellego kończy trwające 73 lata oczekiwanie Włoch na mistrza świata Formuły 1.





