Johnny Walker zmierzy się z Waldo Cortesem-Acostą w main evencie UFC Vegas 124, wskakując do walki w krótkim terminie po tym, jak Sean Brady wycofał się z pierwotnej walki wieczoru. 34-letni Brazylijczyk, który niedawno w debiucie w wadze ciężkiej znokautował latającym kolanem Micka Parkina, stanowczo odrzucił myśl o tym, by kiedykolwiek spotkać się w oktagonie ze swoim przyrodnim bratem, Valterem Walkerem. – Nie, stary. Mam walczyć z własnym bratem? Upadłeś na głowę? – prychnął Walker. Podkreślił, jak brutalny jest ten sport. – Wchodzę tam, żeby robić krzywdę innym ludziom. Nie chcę krzywdzić własnej krwi, rozumiesz? – Rodzina to dla niego granica nie do przekroczenia. Zawodnicy, dodał, wchodzą do oktagonu, by się nawzajem niszczyć, więc taka walka z członkiem rodziny jest nie do pomyślenia.

Relacje między braćmi popsuły się w lutym 2026 roku, gdy Valter poddał duszeniem Ziona Clarka, zapaśnika urodzonego bez nóg, na gali Karate Combat 59. Johnny publicznie powiedział wtedy, że wstydzi się za brata, bo pokonał bezbronnego rywala, czterokrotnie lżejszego od siebie. Valter ma obecnie na koncie pięć wygranych z rzędu, a każdą z tych walk zakończył poddaniem w pierwszej rundzie.




