Po raz pierwszy w 144-letniej historii klubu Tottenham rozegrał cztery pierwsze spotkania sezonu Premier League bez zdobytej bramki, zgarniając zaledwie dwa punkty z możliwych 12. Bezbramkowy remis z Evertonem na Tottenham Hotspur Stadium przedłużył bezsilność północnolondyńczyków do ponad 360 minut. Porażki z Brentford i Newcastle United już wcześniej pogorszyły nastroje, a trener Roberto De Zerbi stanął teraz w obliczu prawdziwego kryzysu.

Najgorszy start od 44 lat: Tottenham bez gola w czterech pierwszych meczach Premier League

Na tle letnich wydatków ten obraz graniczy z paradoksem. Dominic Solanke, Omar Marmoush i Savio zostali sprowadzeni po to, by wzmocnić atak, ale żaden z nich nie rozstrzygnął dotąd na korzyść Spurs ani jednego meczu. Problem pogłębia nieobecność Richarlisona, który pozostaje poza kadrą meczową po tym, jak jego transfer do Vasco da Gama, klubu z Rio de Janeiro, upadł. Co znamienne, jedyna formacja, która trzyma poziom, to ta, po której nikt się tego nie spodziewał. Środkowa para obrońców Micky van de Ven i Jan Paul van Hecke, osłaniana przez Rodrigo Bentancura, zachowała czyste konto na wyjeździe na City Ground Nottingham Forest, a także u siebie z Evertonem.

Sponsorowane
ZAKŁADY SPORTOWE MYBC Darmowy zakład $10 za pierwszą wpłatę Zarejestruj się w MYBC w minutę i odbierz go. Zarejestruj się