„We wtorek złożę poważną ofertę wielkiemu klubowi Ligi Mistrzów za zawodnika, który stałby się największym transferem w historii Madrytu. Kwota wyniesie co najmniej 150 milionów euro” – oznajmił na żywo w hiszpańskim programie telewizyjnym Horizonte Florentino Pérez. Od tamtej pory rynek transferowy drży.
Prezydent Realu Madryt obiecuje kibicom prawdziwą supergwiazdę, a żeby jeszcze podkręcić oczekiwania, poszedł o krok dalej. „To supergwiazda dorównująca Cristiano Ronaldo!” – zadeklarował.
Taka kwota znacznie przebiłaby klubowy rekord, czyli transfer Jude'a Bellinghama, który wraz z bonusami sięgnął 127 milionów euro. Na razie nazwisko pozostaje jednak tajemnicą. Pérez nie chce ujawnić swojego celu przed wtorkiem, bo obawia się artykułu 18 przepisów FIFA – zasady, na mocy której kluby mogą zostać ukarane za zbyt wczesne rozpoczęcie rozmów. Jego pożegnalna zapowiedź mówiła wszystko: „W Madrycie zawsze trzeba więcej”.
Sponsorowane
Pérez kontra Riquelme: walka o tron w Madrycie
Gorączka wyborcza w Madrycie sięga zenitu. Po raz pierwszy od dwóch dekad 79-letni prezydent ma prawdziwego rywala. Potentat energetyczny Enrique Riquelme obiecał wyborcom nic mniej niż sprowadzenie Erlinga Haalanda – Manchester City stanowczo temu zaprzeczył, grożąc nawet Riquelme'owi krokami prawnymi. Odpowiedź Péreza była pełna ironii. „To nie Haaland” – zauważył.
W niedzielę decyzja trafi do tych, którzy znaczą najwięcej. Nawet 100 tysięcy socios, czyli członków klubu z prawem głosu, zdecyduje o przyszłości Realu Madryt, który od dwóch sezonów nie zdobył żadnego ważnego trofeum.

Vitinha, Neves czy Kwaracchelia? Lista Romano
Kim więc jest tajemniczy zawodnik? Według znawcy rynku transferowego Fabrizio Romano lista kandydatów skłania się mocno ku portugalskiej parze z Paris Saint-Germain – Vitinhi i João Nevesowi. Obaj są reprezentowani przez Jorge Mendesa, agenta, z którym Pérez bardzo się starał odbudować relacje.
Romano zdecydowanie wskazuje też Chwiczę Kwaracchelię jako jednego z głównych kandydatów do ataku – nazwisko, które Madryt po prostu musi brać pod uwagę. W gronie jest też wielki talent Bayernu Monachium, Jamal Musiala. W mediach pojawiało się nazwisko Juliána Álvareza, choć sam Romano nazywa ten pomysł „szalonym”. No i jest jeszcze Michael Olise. Pérez publicznie zaprzeczył, by się nim interesował, ale The Guardian twierdzi, że reprezentant Francji jest w rzeczywistości numerem jeden na liście Madrytu.

Kim Mister X nie jest – surowy filtr Péreza
Żeby zawęzić pole domysłów, Pérez ustanowił kilka twardych zasad. Oficjalnie potwierdzono, że „Mister X” nie gra w angielskiej Premier League.
Jego publiczny filtr wykreślił już z listy kilka wielkich nazwisk. Erling Haaland, Harry Kane, Jérémy Doku i Enzo Fernández odpadają. Zawodnik za 150 milionów euro musi być młody i grać w ataku lub pomocy – Pérez w bardzo dosadnych słowach wykluczył płacenie rekordowej kwoty za obrońcę.

Powrót Mourinho i nowy mur w obronie
Niezależnie od tego, kto okaże się gwiazdą pierwszej wielkości, Pérez po cichu załatwił za kulisami inne sprawy. Jeśli wygra wybory, José Mourinho wróci do Madrytu.
Obronę czeka również poważna przebudowa. Środkowy obrońca Liverpoolu Ibrahima Konaté przyjdzie na zasadzie wolnego transferu, a w przypadku prawego obrońcy Interu, Denzela Dumfriesa, aktywowano już klauzulę odstępnego w wysokości 23 milionów dolarów.
Te ruchy pokazują, że Pérez nie skupia się wyłącznie na ataku. Próbuje zbalansować skład, w którym i tak są już światowej klasy zawodnicy, jak Kylian Mbappé i Vinícius Júnior.




