Paddy Pimblett wpisał się do księgi rekordów. Na gali UFC 329 w Las Vegas zapiął duszenie D'Arce i zanotował drugie najszybsze zakończenie tego typu w historii UFC, usypiając Benoîta Saint Denisa w pierwszej rundzie już po kilku sekundach.
Ten wynik ma duże znaczenie. Po porażce z Justinem Gaethjem „The Baddy” w mgnieniu oka odbudował swoją pozycję w oktagonie. Wielu uznało tamtą walkę za wyraźną porażkę Anglika, ale on sam widzi to inaczej. „Stoczyłem dobrą walkę z mistrzem... Myślę, że przegrałem 3:2” – odparł.

Pokonanie Saint Denisa to w jego oczach dopiero początek. „Gdy tylko pokonam BSD, wracam do walki o tytuł” – zapowiedział. Celuje jeszcze wyżej, a kolejnym rywalem ma być Ilia Topuria. „Chętnie spuściłbym lanie temu biednemu maluchowi” – drwił.
SponsorowanePimblett wrócił. Wystarczyła jedna błyskawiczna akcja, by przypomnieć światu, że miejsce na szczycie rankingu wciąż należy do niego.




